„To jak to jest Pani Amelio, z tymi postanowieniami noworocznymi, stawiać je czy nie?”

Takie mniej więcej pytanie usłyszałam 2-go stycznia rano od redaktora prowadzącego program: wstajesz i weekend w TVN 24, do którego zostałam zaproszona.

Moja odpowiedź była krótka – nie jestem wielbicielką tzw. popularnie „postanowień noworocznych”. Dlaczego? Bo uważam, że „postanowienia noworoczne” to moda, a nawet już  tradycja, składamy je sobie ale tak naprawdę na tym się kończy.

Bo co innego stawiać cel a co innego – faktycznie go zrealizować.mela

Dlatego uśmiecham się, gdy słyszę 31 grudnia obietnice: po raz kolejny zacznę dbać o siebie, rzucę palenie, zacznę ćwiczyć…

Zacznę jednak od celu. Aby cel miał szansę realizacji powinien być konkretny, szczegółowo określony, w pewnym sensie wymierny, powinien mieć datę zakończenia i daty poszczególnych etapów, powinien być wpisany do kalendarza i mieć swój priorytet. Czyli trzeba sobie odpowiedzieć na pytania: od kiedy, ile, jak często, co potrzebuję, od kogo, jak, do kiedy …..?

I co najważniejsze powinniśmy wiedzieć czym jest lub czym będzie sukces z jego osiągnięcia. To jest ważne, bo pomaga określić wartość celu a przede wszystkim efekt  z jego osiągnięcia. Warto zobaczyć i zaakceptować swój sukces a potem cieszyć się z niego!

A kiedy cel jest dobrze zdefiniowany następuje kolejny etap – realizacja.  Na tym etapie istotne jest aby uczciwie odpowiedzieć sobie ponownie na kilka pytań: czy ja naprawdę „tego” chcę? Czy ten cel jest moim celem, moim pragnieniem? Czy jest zgodny z moimi potrzebami, możliwościami, wartościami? Czy kieruje mną motywacja wewnętrzna, moja własna chęć do działania i zaangażowanie?

A może to inni tego chcą dla mnie, może taka jest teraz moda… a może chcę „tego” ale nie mam w tym momencie zwyczajnie możliwości realizacji, może to jeszcze nie ten czas?  Może istnieje konflikt między moimi celami i priorytetami?

Warto odpowiedzieć sobie na takie pytanie, bo zupełnie inaczej realizuje się cel gdy kieruje nami motywacja wewnętrzna. Taki cel ma większą szansę powodzenia dlatego, że jego realizacja wymaga od nas pracy, konsekwencji, wyrzeczeń i wysiłku, bo tego zwykle wymaga proces zmiany.

Każda zmiana składa się z trzech faz – fazy oporu, faktycznej zmiany oraz fazy nawyku.

W zależności od tego czy cel jest własny, czy nie, czy kieruje nami motywacja wewnętrzna, czy zewnętrzna – każdy z tych etapów zmiany może wyglądać inaczej.  Faza oporu wymaga samozaparcia, konsekwencji i powtarzalności, nawet jeśli nie lubimy tego co robimy. Z czasem, to się może zmienić i może nawet zaczniemy lubić to coś.  Ważna jest determinacja oraz rozpoznawanie swoich emocji, które często bywają trudne. Faza faktycznej zmiany to cały czas determinacja, szukanie pozytywów, ustalanie nowego status quo a po niej następuje faza nawyku, nowy ład, porządek i czas – na świętowanie swojego sukcesuJ ! A jeśli cel nie został osiągnięty,  jeśli nie ma sukcesu jaki sobie wymarzyliśmy – to wyciągnijmy z takiego procesu wnioski, zadajmy sobie pytanie – dlaczego tak się stało, takie doświadczenie (a nie porażka) ma dla nas ogromną wartość na przyszłość!

Dlatego kończąc moją odpowiedź nt. robienia postanowień noworocznych myślę, że data przejścia w nowy rok to bardzo dobra data aby zrobić coś w grupie, wspólnie, z innymi, albo jednorazowo albo jako długofalowe działanie grupowe.

Natomiast własny cel, dobrze zdefiniowany, najlepiej zacząć realizować wtedy, kiedy faktycznie jesteśmy do tego gotowi – a na to każdy dzień jest dla nas dobry!

Powodzenia!